Naszym ostatnim celem w Peru była miejscowość Puno położona nad jeziorem Titicaca. I tym razem opcji dotarcia było wiele. Specjalnie dla turystów kursuje na tej trasie luksusowy pociąg, mknący z zawrotną prędkością ok. 30 km/h za jedyne 120 dolarów/os (niestety nie ma zniżek studenckich :(). Są także autobusy, którymi przemieszczają się na co dzień Peruwiańczycy, ale właściciel hostelu, w który mieszkaliśmy stwierdził, że są one dla nas zbyt egzotyczne. Ostatecznie więc daliśmy się namówić na tzw. autobus turystyczny, który po drodze zatrzymywać się w miał w ciekawych miejscach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peru. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 14 listopada 2010
sobota, 13 listopada 2010
Droga z Peru do Chile
Nie łatwo jest przedostać się z Peru do Chile. Droga ta wiedzie przez bezdroża i okupiona jest licznymi przesiadkami. My musieliśmy dostać się z Puno w Peru do San Pedro de Atacama w Chile. W wersji pesymistycznej mogło to potrwać nawet CZTERY dni.
czwartek, 11 listopada 2010
Cusco cz. III czyli CUSCO
Ulicę, przy której znajduje się nasz hostel definiują dwa słowa: „kurczakowania” i „fryzjernia”. Chcąc wybrać się na coś do jedzenia, mamy wybór między Polleríą (czyli kurczakownią), Pollo Surem (kurczakiem południa), Super Pollo (super kurczakiem), itp. Oprócz tego na naszej ulicy dominują zakłady fryzjerskie. Co ciekawe, w Peru wszystkie ulice są tematyczne, tj. są ulice na których dominują „kurczakownie” i fryzjerzy, są ulice wyłącznie ze sprzętem kempingowym, ze strojami na bal przebierańców, lub ze sprzętem medycznym. Żeby jednak odejść od tej dygresji, pójdźmy dalej naszą wyjątkową ulicą, która prowadzi do centrum Cusco – dawnej inkaskiej stolicy.
środa, 10 listopada 2010
Inca Trail
Pokonaliśmy nasze słabości! Zrzuciliśmy boczki! Udało nam się przetrwać Inca Trail i dotrzeć na Machu Picchu. Nie było łatwo. Brakowało nam kondycji, doświadczenia w chodzeniu po górach, a przede wszystkim wiary w siebie.
wtorek, 9 listopada 2010
Odpoczynek po Inca Trailu
Po czterach dniach wędrówki dotarliśmy na Machu Picchu. Chodzenie po górach jest bardzo męczące, stąd też dzień dzisiejszy przeznaczyliśmy na odpoczynek. Na dowód naszego sukcesu kilka zdjęć. Kolejne wpisy niebawem.
Kamil
Kamil
czwartek, 4 listopada 2010
Cusco cz. II czyli Święta Dolina
Pewnie już cieszyliście się, że soroche zamknie nam usta na długo, niestety! Powracamy dziś ze zdwojoną siłą, aby zdawać relację z naszych kuskeńskich przygód (?? tym razem konkursu nie będzie, znaczki są za drogie).
poniedziałek, 1 listopada 2010
Cusco cz. I czyli soroche
Dziś ok. godziny 11:30 czasu peruwiańskiego (PET) wylądowaliśmy w Cusco. Zejście do lądowania zapewniło nam skok adrenaliny. Samolot wykonał kilka brawurowych manewrów między górami po czym pan pilot bezpiecznie posadził nas na płycie lotniska. Jupi! Wspólnie z Kamilem przyznaliśmy, że było to nasze najciekawsze lądowanie w życiu, a ja zostałam fanką pana pilota.
sobota, 30 października 2010
Lima cz. IV, czyli „przygoda”
Wczoraj postanowiliśmy z Kamilem jeszcze raz pojechać do centrum Limy. Chcieliśmy zobaczyć to, co pominęliśmy za pierwszym razem, zrobić więcej zdjęć i po raz ostatni nacieszyć oczy limańską (;D) starówką. W czasie spaceru po Plaza de Armas zaczepił nas pewien Peruwiańczyk, który, jak się później okazało, był muzykiem w pobliskim barze i grał w zespole razem z chłopakiem z Polski. Stwierdziliśmy, że spotkanie z rodakiem w Limie to bardzo miły sposób na popołudnie i obiecaliśmy Pedrowi (Peruwiańczykowi), że wpadniemy do jego baru.
piątek, 29 października 2010
Lima cz. III czyli transport w mieście
Przyjeżdżając do Limy mieliśmy w głowie bardzo europejskie podejście w kwestii transportu publicznego. W naszym mniemaniu władze dużego miasta, stolicy kraju na pewno zajmują się organizacją komunikacji miejskiej. Ustalają sieć autobusów, tramwajów, może nawet metra. Nic bardziej mylnego. W Limie króluje najczystszy kapitalizm i europejskie oczekiwania, co do utrzymywanych przez miasto linii tramwajowych i przystanków autobusowych, mogą nie zostać spełnione. Dla jednych to kapitalizm, dla innych totalny bałagan, gdzie brak centralnej, wiarygodnej informacji na temat możliwości przemieszczania się po mieście. Peruwiańczycy, przyzwyczajeni do takiego stanu rzeczy, jakoś sobie radzą. Co jednak ma zrobić biedny turysta zza oceanu?
czwartek, 28 października 2010
Lima cz. II czyli Centro Histórico
Ten wpis sponsorują: literka S jak Skrajności, liczba 3 jak 3 sole za colectivo oraz Francisco Pizarro ;)
Niskobudżetowość naszego wyjazdu motywuje do wyszukiwania najtańszych rozwiązań. Jeśli chodzi o transport najbardziej atrakcyjną opcją jest tzw. podejście "z buta". Niestety, ta metoda ma swoje ograniczenia. Dlatego też do centrum Limy (oddalonego o 12 km od Barranco) postanowiliśmy dostać się "po peruwiańsku", to jest korzystając z colectivo. Koncepcja colectivo polega na tym, że osoby prywatne w prywatnych samochodach wożą po Limie wszystkich chętnych (i odważnych) za niewielką opłatą. W Limie ta opłata wynosi 3 sole/os (ok. 3 zł). Dodatkową atrakcją jest towarzyszący takim przejażdżkom dreszczyk emocji...Otwarte szyby, zimny łokieć, wiatr we włosach, muzyka na full, itd. a ty się zastanawiasz jakie są szanse, że samochód nie "rozkraczy się" na środku drogi i dowiezie cię tam, gdzie chcesz. ;) (Auta w Peru są w takim stanie, że pewnie w Europie państwo dopłaciłoby właścicielom, żeby tylko się ich pozbyli.) Na szczęście, nic nam po drodze nie odpadło i szczęśliwie dojechaliśmy do centrum.
wtorek, 26 października 2010
Lima cz. I czyli… ¿Qué pasa compadre?
24 października anno domini 2010 nasze blade, europejskie stopy stanęły na peruwiańskiej ziemi. Od samego początku czuliśmy się bardzo egzotyczni (jak Hindus w Golubiu). Patrzyli na nas wszyscy, patrzą do tej pory, kiedy spacerujemy ulicami Barranco i zapewne patrzeć będą nadal, nawet jeśli trochę się opalimy, bo i tak przy Peruwiańczykach wciąż będziemy żenująco biali :).
poniedziałek, 13 września 2010
Podróż przedślubna
Jak to opisaliśmy we wpisie powitalnym, w najbliższym czasie planujemy zmianę stanu cywilnego. Zanim jednak to się stanie wybieramy się w podróż dookoła świata.
Subskrybuj:
Posty (Atom)