Ten wpis sponsorują: literka S jak Skrajności, liczba 3 jak 3 sole za colectivo oraz Francisco Pizarro ;)
Niskobudżetowość naszego wyjazdu motywuje do wyszukiwania najtańszych rozwiązań. Jeśli chodzi o transport najbardziej atrakcyjną opcją jest tzw. podejście "z buta". Niestety, ta metoda ma swoje ograniczenia. Dlatego też do centrum Limy (oddalonego o 12 km od Barranco) postanowiliśmy dostać się "po peruwiańsku", to jest korzystając z colectivo. Koncepcja colectivo polega na tym, że osoby prywatne w prywatnych samochodach wożą po Limie wszystkich chętnych (i odważnych) za niewielką opłatą. W Limie ta opłata wynosi 3 sole/os (ok. 3 zł). Dodatkową atrakcją jest towarzyszący takim przejażdżkom dreszczyk emocji...Otwarte szyby, zimny łokieć, wiatr we włosach, muzyka na full, itd. a ty się zastanawiasz jakie są szanse, że samochód nie "rozkraczy się" na środku drogi i dowiezie cię tam, gdzie chcesz. ;) (Auta w Peru są w takim stanie, że pewnie w Europie państwo dopłaciłoby właścicielom, żeby tylko się ich pozbyli.) Na szczęście, nic nam po drodze nie odpadło i szczęśliwie dojechaliśmy do centrum.
Fascynujące jest to, że Francisco Pizarro, który wjechał do Ameryki jak do własnej sypialni, wybił Inków w pień, a niedobitkom, którzy przeżyli narzucił katolicyzm, jest tu uważany za BOHATERA! Choć nigdy nie byłam szczególną fanką Franka Pizarra to właśnie on, nie kto inny, założył w 1535 roku La Ciudad de Reyes (czyli "miasto królów", pierwotna nazwa Limy). We współpracy z Nicolasem de Riverą, Franciskiem Quintero i Diego de Aguero osobiście nakreślił plan głównego placu Limy (Plaza de Armas), rozpoczął budowę Palacio Virreinal (dzisiejszego Pałacu Prezydenckiego), a także położył pierwszą cegłę pod budowę katedry. Naturalnie, wybudował "skromne gniazdko" również dla siebie, niestety nie pomieszkał tam zbyt długo, bo zmarł już w 1541 roku. Szczątki Pizarra, osobno głowa i reszta ciała, znajdują się w katedrze przy Plaza de Armas.
Lima to miasto skrajności. Obok perełek architektury kolonialnej stoją ziejące biedą ruiny. Reprezentacyjne aleje przechodzą niepostrzeżenie w ulice, na których czujemy się niezbyt komfortowo. Mały procent Peruwiańczyków mieszka w luksusowych apartamentach w Miraflores, przerażająca większość w rozsypujących się, burych blokach. W Peru klasy średniej nie ma, ale to chyba cecha charakterystyczna wszystkich państw Ameryki Południowej.
UWAGA! UWAGA!
Ogłaszamy konkurs.
Jaki jest przymiotnik w języku polskim od słowa LIMA. Jeśli ktoś z Was wie, prosimy o odpowiedź w komentarzach. Pierwsza osoba, która prześle poprawną odpowiedź (lub najciekawszą) dostanie od nas pocztówkę z Limy.
Ania
Wyświetl większą mapę
Przymiotnik od słowa Lima - limański
OdpowiedzUsuńJaki- Limowaty, Jaka- Limowata, Jakie- Limo hiehie! Jestem pierwszy i niedbam o to czy dobrze wydedukowałem odpowiedz xD
OdpowiedzUsuńKochani! Ogłaszamy wyniki naszego konkursu!
OdpowiedzUsuńW kategorii "Odpowiedź poprawna" pierwsze miejsce zajęła Kasia.
W kategorii "Odpowiedź interesująca" pierwsze miejsce zajął Michał.
Gratulujemy!
Nagrody prześlemy pocztą. ;)
Kaśka powinna być zdyskfalifikowana jako dyplomowana polonistka :P
OdpowiedzUsuńProponuje nagrodę przesłać Tomkowi, a ja Kaśce pokażę pocztówkę przy najbliższej okazji, co będzie wystarczającą nagrodą dla filolożki polskiej :P
ja chce pocztówkę!!! ja lubię dostawać pocztówki, głownie te z oceanami:D
OdpowiedzUsuń[...] dziś ze zdwojoną siłą, aby zdawać relację z naszych kuskeńskich przygód (?? tym razem konkursu nie będzie, znaczki są za [...]
OdpowiedzUsuńNie lepiej bylo jechac El Metopolitano? Szybko i tylko 1.5 sola w jedną stronę. Tylko pewnie trochę nudno (dla Europejczykow)...
OdpowiedzUsuńHej, bez przesady z tymi samochodami i brakiem klasy średniej. I ze nie widac jej w calej ameryce lacinskiej??...
OdpowiedzUsuń@Greg:
OdpowiedzUsuńKiedy jechaliśmy pierwszy raz colectivo, byliśmy niedoinformowani co do El Metropolitano, w kolejnych dniach korzystaliśmy tylko z tego środka transportu. Jakoś czuliśmy się bezpieczniej bez zdezelowanej butli z gazem za plecami.
Z tym brakiem klasy średniej, to ona pewnie gdzieś jest, ale baliśmy się jej szukać. A tam gdzie bywaliśmy nie było jej za bardzo widać. Może to dlatego, że pierwszy kontakt z limańską rzeczywistością po przylocie z Europy był dla nas lekko szokujący. :)
OdpowiedzUsuńA w Argentynie już te klasę średnią bardziej widać i czuć, choćby po samochodach.