Przyjeżdżając do Limy mieliśmy w głowie bardzo europejskie podejście w kwestii transportu publicznego. W naszym mniemaniu władze dużego miasta, stolicy kraju na pewno zajmują się organizacją komunikacji miejskiej. Ustalają sieć autobusów, tramwajów, może nawet metra. Nic bardziej mylnego. W Limie króluje najczystszy kapitalizm i europejskie oczekiwania, co do utrzymywanych przez miasto linii tramwajowych i przystanków autobusowych, mogą nie zostać spełnione. Dla jednych to kapitalizm, dla innych totalny bałagan, gdzie brak centralnej, wiarygodnej informacji na temat możliwości przemieszczania się po mieście. Peruwiańczycy, przyzwyczajeni do takiego stanu rzeczy, jakoś sobie radzą. Co jednak ma zrobić biedny turysta zza oceanu?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą colectivo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą colectivo. Pokaż wszystkie posty
piątek, 29 października 2010
czwartek, 28 października 2010
Lima cz. II czyli Centro Histórico
Ten wpis sponsorują: literka S jak Skrajności, liczba 3 jak 3 sole za colectivo oraz Francisco Pizarro ;)
Niskobudżetowość naszego wyjazdu motywuje do wyszukiwania najtańszych rozwiązań. Jeśli chodzi o transport najbardziej atrakcyjną opcją jest tzw. podejście "z buta". Niestety, ta metoda ma swoje ograniczenia. Dlatego też do centrum Limy (oddalonego o 12 km od Barranco) postanowiliśmy dostać się "po peruwiańsku", to jest korzystając z colectivo. Koncepcja colectivo polega na tym, że osoby prywatne w prywatnych samochodach wożą po Limie wszystkich chętnych (i odważnych) za niewielką opłatą. W Limie ta opłata wynosi 3 sole/os (ok. 3 zł). Dodatkową atrakcją jest towarzyszący takim przejażdżkom dreszczyk emocji...Otwarte szyby, zimny łokieć, wiatr we włosach, muzyka na full, itd. a ty się zastanawiasz jakie są szanse, że samochód nie "rozkraczy się" na środku drogi i dowiezie cię tam, gdzie chcesz. ;) (Auta w Peru są w takim stanie, że pewnie w Europie państwo dopłaciłoby właścicielom, żeby tylko się ich pozbyli.) Na szczęście, nic nam po drodze nie odpadło i szczęśliwie dojechaliśmy do centrum.
Subskrybuj:
Posty (Atom)