poniedziałek, 25 października 2010

Londyn

Z racji jednego wolnego dnia w Londynie, który miał być tylko "dniem przed wyjazdem" udało nam się zwiedzić całkiem sporą część miasta.

Po raz kolejny skorzystaliśmy z oferty Free Tours, która w rzeczywistości nie jest do końca darmowa, gdyż opiera się na napiwkach dla przewodników. Byliśmy już na podobnych spacerach w Edynburgu i Paryżu, zawsze wracaliśmy wykończeni, ale zadowoleni. Nie inaczej było  i tym razem. Po Londynie oprowadzał nas, odznaczający się wyjątkowymi zdolnościami komunikacyjnymi Kanadyjczyk, Ben. Dzięki niemu, oprócz atrakcji miasta poznaliśmy też sporo ciekawych historii.

Dowiedzieliśmy się m. in. dlaczego Green Park nazywa się green park i czemu nie rosną tam żadne kwiaty. Otóż, jak głosi historia, panujący swego czasu w Anglii król Karol II był bardzo podatny na kobiece wdzięki  i lubił mieć zawsze do dyspozycji kilkanaście dam do towarzystwa. Wszystkie te "damy", co by nie drażnić nieświadomej (póki co) królowej, mieszkały w budynku, który znajdował się za parkiem. Karol, pod pretekstem spacerów dla zdrowotności, codziennie rano "pomykał" przez park na słodkie randez vous ze swoimi paniami do towarzystwa. Przy okazji dla każdej z nich zrywał rosnące tam kwiatki. Naturalnie, sielanka nie trwała długo. Jak tylko królowa dowiedziała się o wszystkim nakazała ogrodnikom usunąć wszystkie rosnące w parku kwiaty i zakazała sadzenia kolejnych. O dodatkowych konsekwencjach dla króla nic nam nie wiadomo, choć moim zdaniem usunięcie kwiatków z parku to dość łagodny wymiar kary dla wielokrotnie zdradzającego męża, z całą pewnością należał mu się porządny kop w dupę. ;P

Nam chyba jednak najbardziej spodobała się historia włamań do Pałacu Buckingham. Absolutnym faworytem w kategorii "włamywacza z tupetem jak taran"  został Irlandczyk Michael Fagan, który w 1982 roku włamał się do pałacu, uruchamiając wszelkie możliwe alarmy. Paradoksalnie, cała sytuacja uśpiła czujność strażników, którzy potraktowali ją jako awarię systemu i całość wyłączyli. Tymczasem Michael w spokoju zwiedzał pałac, aż dotarł do sypialni królowej, którą obudził a następnie dyskutował z nią przez ok. 10 min. Królowa próbowała wezwać straż, wielokrotnie naciskając, wcześniej wyłączony, przycisk alarmowy.  Na szczęście sytuację udało się opanować. Jako że pałac Buckingham jest dobrem publicznym, włamanie do niego nie mogło zostać uznane za przestępstwo. W końcowym rozrachunku Michael Fagan skazany został jedynie za kradzież jedzenia, a konkretnie karmy dla zwierząt, gdyż było to jedyne co znalazł w pałacowej kuchni.

Na koniec spaceru odbyło się rytualne wręczanie napiwków naszemu przewodnikowi. Jak się okazało, Londyn, to miasto postępowe  pod każdym względem, gdzie przy wręczeniu napiwku można prosić o wydanie reszty :).

Ania






Wyświetl większą mapę

5 komentarzy:

  1. Ciekawie opisane, cos czuje, ze bede tu zagladac nie tylko z sercowych pobudek ;) Buziaki dla was kochani.

    OdpowiedzUsuń
  2. Juz mi sie przydała Wasza stronka!:) Lecimy z Kosma na jeden dzien do Dublina i wlasnie skorzystamy z takiego zwiedzania:))

    OdpowiedzUsuń
  3. WoW! Wlasnie wrocialam z uniwerka i patrze na ten blog i jest superancki!
    Ja mysle, ze pozniej to bedziecie mogli spokojnie wydac ksiazke (a zebrane pieniadze z ksiazki na nastepna wyprawe!.
    Czekam na dalsze wiesci z Limy!
    I czekam na was! Vos ya sabes, vos ya sabes sabes sabes muy bien!
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  4. "... choć moim zdaniem usunięcie kwiatków z parku to dość łagodny wymiar kary dla wielokrotnie zdradzającego męża, z całą pewnością należał mu się porządny kop w dupę. ;P"

    Bardzo feministyczne, krzywdzace biednego krola podejscie. Wszak krolowi powinno byc wolno wiecej, niz np. takiemu bedacemu w podrozy przedslubnej Kamilowi ;)

    Pozdorowienia dla obojga podroznikow. 3mam za Was kciuki

    OdpowiedzUsuń
  5. [...] w sześciu smakach /* *//* */Znowu to zrobiliśmy! Wybraliśmy się na Free Tour. Idea darmowych wycieczek po mieście przedostała się przez ocean i jest także obecna w Ameryce [...]

    OdpowiedzUsuń