Niecałe dwa miesiące temu rozpoczęliśmy kolejną podróż, podróż życia. W jednym z pierwszych
wpisów wspomnieliśmy, że zamierzamy się pobrać, i zrobiliśmy to 14 maja 2011. Mogliśmy szybciej o tym informować, jednak nie posiadaliśmy odpowiednich fotograficznych dowodów. Część z nich zamieszczamy w tym wpisie.
poniedziałek, 4 lipca 2011
poniedziałek, 21 marca 2011
Powrót!
Drodzy czytelnicy!
Nie pożarły nas tajskie tygrysy, nie porwali malajscy terroryści, nie roztopiliśmy się w azjatyckim słońcu...za to wróciliśmy do domu cali i zdrowi. A że emocje już trochę opadły, czas na małe podsumowanie. Kamil będzie się buntował, że to nie koniec, bo brakuje jednego wpisu dot. Tajlandii. Zgadza się. Może więc on go napisze. :) Kamil, do dzieła!
Nie pożarły nas tajskie tygrysy, nie porwali malajscy terroryści, nie roztopiliśmy się w azjatyckim słońcu...za to wróciliśmy do domu cali i zdrowi. A że emocje już trochę opadły, czas na małe podsumowanie. Kamil będzie się buntował, że to nie koniec, bo brakuje jednego wpisu dot. Tajlandii. Zgadza się. Może więc on go napisze. :) Kamil, do dzieła!
środa, 23 lutego 2011
Sawatdee Thailand! czyli Dzień Dobry Tajlandio!
Udało się! Dostaliśmy wizę do Tajlandii, co wbrew pozorom nie było łatwe.W biurze wizowym na granicy malajsko-tajskiej, zdani na łaskę urzędniczki w zaawansowanej ciąży, walczyliśmy o wstęp do kraju. Myśleliśmy, że jesteśmy odpowiednio przygotowani do ubiegania się o wizę: mieliśmy kopię biletu z Bangkoku do Londynu, kopie paszportów, wypełnione wnioski wizowe oraz czystą i schludną aparycję. Jednakowoż, wnioski wizowe okazały się nie takie jak trzeba, kopie paszportów były za małe, a dodatkowo nie mieliśmy przy sobie 20 tyś bathów (2tyś złotych) w gotówce, co było warunkiem koniecznym i niezbędnym do otrzymania wizy. Na szczęście kierowca naszego busa zorganizował ekspresową pożyczkę (bez odsestek dop. Kamil), dzięki której wszystko potoczyło się pomyślnie.
sobota, 12 lutego 2011
Malezja - poezja
Z nieskazitelnego Singapuru dostaliśmy się do Malezji, w której głównym stylem architektonicznym jest styl rozpadającej się chaty. Przejazd przez most łączący wyspiarski Singapur z Półwyspem Malezyjskim, był dla nas takim samym szokiem jak przelot z Ameryki Południowej do Nowej Zelandii. Anuszce trochę brakowało toalet z krajów pierwszego świata. Oprócz tego, przez wrodzony pedantyzm cierpiała patrząc na wszechobecny bałagan. Pewnie gdybyśmy zostali tu jeszcze kilka dni, w końcu zaczęłaby sprzątać ulice. Ja natomiast rozkoszowałem się fotogenicznością każdego zakątka Malezji.
sobota, 5 lutego 2011
Szczęśliwego Chińskiego Nowego Roku
Czy czujecie to noworoczne podniecenie? Czas podsumowań, czas noworocznych postanowień, no i czas świętowania. W Singapurze przywitaliśmy Chiński Nowy Rok, Rok Królika. Z tej okazji prawie wszyscy mieszkańcy Singapuru mają wolne i część z nich, korzystając z długiego weekendu, opuściła państwo - miasto. Cała reszta zaś wybrała się na noworoczną wystawę kwiatów, przynajmniej takie odnieśliśmy wrażenie.
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Australia cz. II, czyli Australijczycy mają duże ptaki!
Z racji tego, że Australia od wielu milionów lat jest wyspą, żyją tam przeróżne stwory, inne niż te, które spotkać można w Europie.
piątek, 28 stycznia 2011
Australia cz. I, czyli 10 dni w trasie
Jeśli regularnie czytaliście nasze wpisy na pewno zauważyliście, że nie jesteśmy stereotypowymi turystami. My sami określamy siebie mianem „alternatywnych”. Podstawowym celem turystów alternatywnych jest: zobaczyć jak najwięcej za jak najmniej. W Australii w okresie wakacyjnym (czyli właśnie teraz) ceny wszystkiego są najwyższe. Po zasięgnięciu języka dowiedzieliśmy, że najtańszą opcją zameldowania jest wynajęcie kamperwana...
Subskrybuj:
Posty (Atom)