Wybierając się do Tajlandii warto mieć na uwadze kilka kwestii kulturowych. Po pierwsze, król jest uwielbiany i szanowany przez wszystkich Tajów, dlatego wszelkie uwagi dotyczące jego osoby najlepiej zostawić dla siebie. Po drugie, głowa jest najważniejszą i najświętszą częścią ciała i należy unikać jej dotykania, niezależnie od tego czy chcemy pogłaskać małe dziecko, czy poklepać po głowie naszego bliskiego tajskiego przyjaciela. Z drugiej strony stopy są najmniej świętymi i poważanymi częściami ciała dlatego pod żadnym pozorem nie wolno przydeptać stopą banknotu, który upadł (bo na każdym widnieje wizerunek króla), jest to uważane za całkowity brak szacunku wobec monarchy i Tajów. Ogólnie trzeba uważać na wszelkie czynności wykonywane stopami, bo może się okazać, że robimy coś co obraża Tajów. Po trzecie, Tajowie są bardzo restrykcyjni jeśli chodzi o ubiór podczas wizyt w świątyniach.
Naturalnie, zasad jest dużo więcej zarówno tych spisanych bardziej formalnych jak i tych niespisanych bardziej przyziemnych. Np. zasada: "pieszy=karaluch". Obecność pieszych jest całkowicie ignorowana, chyba że któryś z nich stanowi zagrożenie dla karoserii samochodu. Próba przejścia prze ulicę potrafi trwać i trwać... Jedyny sposób na pokonanie skrzyżowania, to pokonanie własnego strachu i stawienie czoła rzeczywistości. ;)
Następnie, zasada "zapachu zgniłego mięsa". Tajowie lubują się w gotowaniu i jedzeniu na ulicach: nieważne czy to naleśniki, prażone robaki, owoce morza czy kurczaki. Niestety w panujących tutaj temperaturach trudno utrzymać świeże jedzonko przez cały dzień. W pewnym momencie wszystko zaczyna gnić, a wtedy do atmosfery leci upiorna mieszanka zapachów gotowa powalić nawej najtwardszych turystów. Jeśli chcecie poczuć ten klimat, polecamy chiński rynek w Bangkoku. Jeśli uda Wam się wyłączyć na chwilę węch to będziecie mieli okazję zobaczyć nieprawdopodobną, kolorową różnorodność produktów do jedzenia i nie tylko.
Ania
Pełny ekran
To już pewnie Wasz ostatni wpis do bloga, ale nie ostatni komentarz - mam nadzieję. O dziwo jestem pierwszy, który tym razem komentuje. Widoki są cudowne, dobrze jednak, że nie czuję zapachów. Niestety mam wrażliwy nos i pewnie na Tajskie klimaty się nie nadaję. Wy, ponieważ jesteście młodzi, na razie zniesiecie każdą niewygodę. Pozdrawiamy Was i czekamy na lotniku w Poznaniu za kilka dni.
OdpowiedzUsuńNie będe komentował zdjęć aby nie narazić się kulturze Tajskiej.Do zobaczenia w Poznaniu.
OdpowiedzUsuńNo dobra, to sobie ponarzekaliście na dziwne miejscowe zwyczaje, a co jest tam fajnego w tej Tajlandii? ;)
OdpowiedzUsuńNic już pewnie nie napiszą o tajskich fajnych zwyczajach i obiektach, bo są w Londynie. Na pewno Tajki potrafią zrobić niezłe wrażenie - tak przynajmniej mówili mi niektórzy znajomi. Ponoć dla tych kobitek warto tam polecieć.
OdpowiedzUsuńOczywiście to nie ja pisałam powyżej tylko Sławcio. To takie małe wyjaśnienie:-)Buziaki i do szybkiego zobaczenia:-)
OdpowiedzUsuńHalo!!! a co tam w Polsce sie dzieje?
OdpowiedzUsuńProsze o jakies biezace informacje ;P