poniedziałek, 31 stycznia 2011

Australia cz. II, czyli Australijczycy mają duże ptaki!

Z racji tego, że Australia od wielu milionów lat jest wyspą, żyją tam przeróżne stwory, inne niż te, które spotkać można w Europie.



Chcieliśmy z Kamilem zobaczyć je wszystkie, lub chociaż niektóre. Niestety zza szyby samochodu widzieliśmy jedynie rozjechane kangury i wombaty. Aby zobaczyć żywe musieliśmy więc sięgnąć do kieszeni... Udaliśmy się ostatecznie do Featherdale Wildlife Park, schroniska dla australijskich zwierząt. Trafiają tam okazy, których nie udało się do końca rozjechać. ;) Spędziliśmy tam pół dnia, biegając z aparatem za kangurami, które dosłownie plątały się pod nogami. Kamil najbardziej cieszył się z możliwości popieszczenia misia koali. A ja piszczałam na widok małych pingwinków i innych. „słitaśnych” okazów.

Tytułowe duże australijskie ptaki to przede wszystkim gigantyczne białe ptaszyska z czarnymi, długimi, zagiętymi dziobami, które w Sydney wyparły gołębie. Są wszędzie, jedzą wszystko, wyglądają groźnie. Oprócz tego w każdym australijskim mieście, miasteczku czy wsi spotkać można stada kakadu. Najbardziej jednak zazdrościmy Australijczykom wielobarwnych papużek, które mieszkają w prawie każdym ogródku.

Żeby jednak nie było za wesoło, są tutaj także groźne okazy, takie jak ogromniaste pająki, jaszczury, krokodyle, węże, smoki*, diabły**... Totalny meksyk!

*morskie (widzieliśmy dwa okazy w sydnejskim oceanarium)
**tasmańskie

Ania









Pełny ekran

3 komentarze:

  1. http://gobarbra.com/hit/45208267329acf932564ad7f70bfe31a

    OdpowiedzUsuń
  2. hah motyw z barbra straisand świetny xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Misie koala są boskie. Szkoda, że chociaż jednego nie zabraliście ze sobą. Ale Was rozumiem...

    OdpowiedzUsuń