W związku z tym 10 z 14 dni w Australii spędziliśmy w naszym apartamencie na kółkach. Do dyspozycji mieliśmy kuchenkę, lodówkę, zlew, szafki i łóżko. Jednym słowem: luksus! ;) I mimo że nasz kamper nie był najnowszej daty pokochaliśmy go jak swojego. Pojawiły się jednak pewne problemy. Nie jestem bardzo doświadczonym kierowcą i z wieloma sytuacjami spotkałem się pierwszy raz. Po pierwsze primo, nasz van był największym autem jakie prowadziłem, po drugie primo, posiadał on automatyczną skrzynię biegów, co również było dla mnie nowością. I po trzecie primo, najistotniejszą kwestią była kierownica po prawej stronie oraz ruch lewostronny na australijskich drogach. Pierwsze dwa prima nie były tak straszne jak się wydawało, natomiast trzecie przyprawiało mnie o bóle głowy.
Podczas podpisywania umowy o wynajem samochodu, dowiedziałem się że w końcu będę mógł prowadzić po „prawidłowej” stronie drogi. Jazda po prawym pasie przy umiarkowanym ruchu ulicznym, nie sprawiała większych problemów. Gorzej było gdy ten ruch spadał do zera, wtedy zdarzało mi się przejechać paręset metrów prawą stroną drogi.
Firma, w której wynajęliśmy samochód wymagała od nas anglojęzycznego prawa jazdy. Na szczęście udało nam się ich przekonać, że na pokładzie mamy zawodowego tłumacza polsko-angielsko-hiszpańskiego (i każdego innego jeśli zajdzie potrzeba – dop. Ania). Takie były wymogi prawa australijskiego, które starli się respektować pracownicy firmy . Policjanci jednak mieli to totalnie gdzie indziej:). Podczas jedynej kontroli drogowej zamiast pokazywać dokumenty musiałem dmuchać w balonik (również pierwszy raz w życiu).
Dzięki wyposażeniu naszego kampera czuliśmy się samowystarczalni i moglibyśmy nocować niemal wszędzie. Chętnie z tego korzystaliśmy i naszymi głównym noclegami były tzw. Rest Areas, czyli miejsca wypoczynku przeznaczone dla australijskich kierowców TIRów.
Kampery z naszej firmy wyróżniały się na drogach jaskrawymi kolorami i dużym logiem firmy „Jucy” (nie mylić z juice, po ang. sok) na boku. W związku z tym spotkała nas zabawna sytuacja. Pewnego wieczoru na parkingu podeszły do nas dwie Hinduski i zapytały czy sprzedajemy soki. Niestety akurat nam się skończyły:)
W sumie przejechaliśmy ponad 1500 km.
Kamil
Pełny ekran
ta fura to taka tansza wersja bryki z pimp my ride xD
OdpowiedzUsuńTy się kurde ciesz, że miałeś auto w automacie, bo zmienianie biegów lewą ręką to dopiero musi być hardcore ;)
OdpowiedzUsuńWięcej zdjęć potrzebujemy, DUŻO WIĘCEJ ;P
Po lewej stronie jest link Galeria. Dodalismy tam kilkadziesiat zdjec z Australii.
OdpowiedzUsuńNo i nie trzeba było tak od razu? Teraz mi mówisz, że w galerii trzyma się zdjęcia? ;)
OdpowiedzUsuń