środa, 23 lutego 2011

Sawatdee Thailand! czyli Dzień Dobry Tajlandio!

Udało się! Dostaliśmy wizę do Tajlandii, co wbrew pozorom nie było łatwe.W biurze wizowym na granicy malajsko-tajskiej, zdani na łaskę urzędniczki w zaawansowanej ciąży, walczyliśmy o wstęp do kraju. Myśleliśmy, że jesteśmy odpowiednio przygotowani do ubiegania się o wizę: mieliśmy kopię biletu z Bangkoku do Londynu, kopie paszportów, wypełnione wnioski wizowe oraz czystą i schludną aparycję. Jednakowoż, wnioski wizowe okazały się nie takie jak trzeba, kopie paszportów były za małe, a dodatkowo nie mieliśmy przy sobie 20 tyś bathów (2tyś złotych) w gotówce, co było warunkiem koniecznym i niezbędnym do otrzymania wizy. Na szczęście kierowca naszego busa zorganizował ekspresową pożyczkę (bez odsestek dop. Kamil), dzięki której wszystko potoczyło się pomyślnie.

sobota, 12 lutego 2011

Malezja - poezja

Z nieskazitelnego Singapuru dostaliśmy się do Malezji, w której głównym stylem architektonicznym jest styl rozpadającej się chaty. Przejazd przez most łączący wyspiarski Singapur z Półwyspem Malezyjskim, był dla nas takim samym szokiem jak przelot z Ameryki Południowej do Nowej Zelandii. Anuszce trochę brakowało toalet z krajów pierwszego świata. Oprócz tego, przez wrodzony pedantyzm cierpiała patrząc na wszechobecny bałagan. Pewnie gdybyśmy zostali tu jeszcze kilka dni, w końcu zaczęłaby sprzątać ulice. Ja natomiast rozkoszowałem się fotogenicznością każdego zakątka Malezji.

sobota, 5 lutego 2011

Szczęśliwego Chińskiego Nowego Roku

Czy czujecie to noworoczne podniecenie? Czas podsumowań, czas noworocznych postanowień, no i czas świętowania. W Singapurze przywitaliśmy Chiński Nowy Rok, Rok Królika. Z tej okazji prawie wszyscy mieszkańcy Singapuru mają wolne i część z nich, korzystając z długiego weekendu, opuściła państwo - miasto. Cała reszta zaś wybrała się na noworoczną wystawę kwiatów, przynajmniej takie odnieśliśmy wrażenie.

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Australia cz. II, czyli Australijczycy mają duże ptaki!

Z racji tego, że Australia od wielu milionów lat jest wyspą, żyją tam przeróżne stwory, inne niż te, które spotkać można w Europie.

piątek, 28 stycznia 2011

Australia cz. I, czyli 10 dni w trasie

Jeśli regularnie czytaliście nasze wpisy na pewno zauważyliście, że nie jesteśmy stereotypowymi turystami. My sami określamy siebie mianem „alternatywnych”. Podstawowym celem turystów alternatywnych jest: zobaczyć jak najwięcej za jak najmniej. W Australii w okresie wakacyjnym (czyli właśnie teraz) ceny wszystkiego są najwyższe. Po zasięgnięciu języka dowiedzieliśmy, że najtańszą opcją zameldowania jest wynajęcie kamperwana...

wtorek, 25 stycznia 2011

Usterki techniczne

Caly ostatni tydzien spedzilismy w samochodzie, podrozujac po Nowej Poludniowej Walii. Niestety nie mielismy dostepu do internetu, chyba ze w McDonald'sie, a bateria w laptopie tez nie starczala na zbyt dlugo. Mielismy nadzieje, ze zdjecia i relacje z Australii dodamy po powrocie do Sydney ale niestety wczoraj nasz laptop odmowil posluszenstwa i nie chce sie uruchomic. W tej sytuacji dodawanie kolejnych wpisow jest jeszcze trudniejsze. Postaramy sie znalezc rozwiazanie dla tego problemu, jak tylko dotrzemy do naszego hostelu w Sydney. Zostancie z nami! ;)


sobota, 15 stycznia 2011

Fidżi cz. III czyli kerekere itp.

Dziś nasz ostatni dzień na Fidżi. Postanowiliśmy więc po dwóch tygodniach pobytu tutaj podzielić się z Wami naszą skromną wiedzą na temat kraju i jego mieszkańców. Mamy nadzieję, że nie będzie nudno!