poniedziałek, 1 listopada 2010

Cusco cz. I czyli soroche

Dziś ok. godziny 11:30 czasu peruwiańskiego (PET) wylądowaliśmy w Cusco. Zejście do lądowania zapewniło nam skok adrenaliny. Samolot wykonał kilka brawurowych manewrów między górami po czym pan pilot bezpiecznie posadził nas na płycie lotniska. Jupi! Wspólnie z Kamilem przyznaliśmy, że było to nasze najciekawsze lądowanie w życiu, a ja zostałam fanką pana pilota.



Warunki atmosferyczne po wylądowaniu były idealne do wysuszenia naszych mokrych gatek przywiezionych jeszcze z Limy. Dwa dni temu wpadliśmy z Kamilem na pomysł, żeby zrobić małą przepierkę, ale nie wzięliśmy pod uwagę czynnika wilgotności i niestety, po 20 godzinach od prania wszystko było tak samo mokre jak w momencie jego rozwieszania. Nasza rada na przyszłość: nie róbcie prania w Limie, jedźcie do Cusco! :D

Jednakże, poza cudownymi warunkami do suszenia, są tutaj także cudowne warunki do zdychania z powodu choroby wysokościowej. Gwoli przypomnienia, znajdujemy się na wysokości 3399 m n. p. m. To prawie kilometr wyżej od naszych poczciwych Rys, co odczułam dziś dosyć znacznie. Kamil jakoś się trzymał. Ja za to miałam wrażenie, że w Cusco postarzałam się o 70 lat i najlepiej chodziłoby mi się przy „balkoniku”. Podstawowe objawy soroche to ból i zawroty głowy, nudności, trudność w oddychaniu, chodzeniu, mówieniu, myśleniu, nicnierobieniu. Mogą się też pojawić wymioty i inne nieprzyjemności, ale o skrajnych przypadkach pisać nie będę. Dodatkowo czujemy się z Kamilem, jakbyśmy byli na giga kacu... Jednak na pocieszenie dodam, że na chorobie wysokościowej można schudnąć kilogram tygodniowo. Niby szału nie ma, ale taki kilogram za darmo to zawsze coś.

Jak zatem sobie radzić? Póki co pijemy mate de coca, (Informacja dla rodziców: to nie ma nic wspólnego z kokainą) i zaopatrzyliśmy się w aptece w specjalne piguły. Mamy nadzieję, że postawią nas na nogi.

Posłowie:

Ze względu na chorobę wysokościową przygotowanie tego wpisu bardzo nas zmęczyło. Za dużo gadaliśmy i śmialiśmy się, a to doprowadzało do szybkiej zadyszki. Prosimy więc o docenienie naszego poświęcenia poprzez liczne komentowanie. ;)

Ania







Wyświetl większą mapę

12 komentarzy:

  1. O boziczku, ilu wrażeń mi dostarczacie??? A swoją drogą z mete też nie przesadzajcie. Pamietasz Aniu reakcje naszych przyjaciół? Mam wrażenie, że Cusco to tylko i wyłącznie bardzo historico. Mocno Was ściskam! Buziole!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój pierwszy komentarz gdzieś wcięło, więc piszę po raz drugi. Na brak tlenu głęboki oddech. na ból w kolanach i kręgosłuopie - więcej ćwiczeń. Na nicenierobienie - lekarstwa raczej nie ma, ale tego macie teraz chyba pod dostatkiem. Jakoś na to Machu Picchu (nie wiem czy dobrze napisałem) chyba wejdziecie. Tego zyczę Wam z całego serca. Też chciałbym tam wejść, ale na razie tylko z Wami. Całuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że piszecie taki blog, tyle wrażeń przekazujecie ;]
    Trzymajcie się
    Paa ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. haha, pij mate bedziesz wielki!
    A mozna jakos przedostac przez granice tego mate de coca? ja chce sprobowac! Poki co bede pila mate con cascaras de naranja/limon!

    buziole, milej zabawy na wysokosciach!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja słyszałem, ze tam sie zuje liscie "tej" cocy na chorobe wysokosciowa i jest tam zupełnie legalna :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie strasz rodziców, prosiuku!

    OdpowiedzUsuń
  7. zdjecie z dziewczynka na swiecacej sie ulicy zajebiste :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak samopoczucie? Dajecie radę? Buźka!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. @Tomek
    Dziękuję bardzo :)

    @jolagorz
    Ja już dobrze. Po wejściu po schodach już nie dostaję zadyszki. Do piątku, do naszej wyprawy na Machu Piccu, i ja i Ania będziemy jak nowi.
    Ale już teraz się boję co będzie jak zejdziemy na niższe wysokości, będziemy chyba biegać po ulicach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja już dochodzę do siebie, jeszcze nie biegam po schodach tak jak Kamil, ale wszystko w swoim czasie :)
    PS Buziole dla @jolagorz ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aniu tylko za mocno nie schudnij,bo będziesz musiała zmienić fason sukienki (a może być za póżno).Całuski!!!! "Buziole"

    OdpowiedzUsuń
  12. [...] łatwy fragment trasy. Kilka osób z naszej ekipy zbytnie forsowanie tempa przypłaciło chorobą. Soroche dało o sobie znać w paskudnej formie. My na szczęście jakoś się [...]

    OdpowiedzUsuń