Wygląda na to, że we wtapianiu się w tłum osiągnęliśmy wysoki poziom. Mnie w Buenos Aires pytano o drogę, a od Kamila Argentyńczycy chcieli kupować okulary z pobliskiego straganu. Może wynika to z dobrego kamuflażu? W pośpiechu przed wyjazdem Kamil nie zabrał swojego kapelusza i jako ochronę przed słońcem używał koszulki fantazyjnie zawiązanej na głowie. Przypominał tym samym bardziej Araba niż Latynosa, ale w Buenos nie takie rzeczy przechodzą... Tutejsi Latynosi bywają nawet... RUDZI!
poniedziałek, 29 listopada 2010
środa, 24 listopada 2010
Jesteśmy na wczasach w argentyńskich lasach
Jak zapewne niektórzy już zauważyli, w ostatnich dniach nasza aktywność nie była zbyt imponująca. Teraz odpoczywamy/pierzemy/regenerujemy się przed kolejnymi podbojami. Mamy sporo zdjęć z imprez, ale po ocenzurowaniu nie zostało ani jedno, które można by wstawić na bloga. Za kilka dni opublikujemy wpis dotyczący Buenos Aires, ale najpierw musimy tam pojechać.
środa, 17 listopada 2010
W pustyni i w puszczy*
Podczas naszej krótkiej wizyty w Chile postanowiliśmy trochę pozwiedzać (aplauz!). W związku z tym najpierw zwiedziliśmy dwie laguny w Rezerwacie Flamingów, a następnie wybraliśmy się do el Tatio, aby podziwiać gejzery.
poniedziałek, 15 listopada 2010
San duPedro de Atacama i Dolina Księżycowa
Tym razem los rzucił nas na pustynię, ale pustynię nie byle jaką boooooo to najsuchsza pustynia na świecie, zwana Atacama! Dziś zwiedzaliśmy ją na rowerach i czuliśmy się niczym uczestnicy "Rajdu Dakar" (od 2009 roku odbywa on się właśnie na tej pustyni).
niedziela, 14 listopada 2010
Już za pół roku...
Chcieliśmy przypomnieć, że dokładnie za 6 miesięcy będziemy się bawić na weselu u Ani i Kamila! Przygotujcie się na ostrą jazdę :)!
Titi-caca
Naszym ostatnim celem w Peru była miejscowość Puno położona nad jeziorem Titicaca. I tym razem opcji dotarcia było wiele. Specjalnie dla turystów kursuje na tej trasie luksusowy pociąg, mknący z zawrotną prędkością ok. 30 km/h za jedyne 120 dolarów/os (niestety nie ma zniżek studenckich :(). Są także autobusy, którymi przemieszczają się na co dzień Peruwiańczycy, ale właściciel hostelu, w który mieszkaliśmy stwierdził, że są one dla nas zbyt egzotyczne. Ostatecznie więc daliśmy się namówić na tzw. autobus turystyczny, który po drodze zatrzymywać się w miał w ciekawych miejscach.
sobota, 13 listopada 2010
Droga z Peru do Chile
Nie łatwo jest przedostać się z Peru do Chile. Droga ta wiedzie przez bezdroża i okupiona jest licznymi przesiadkami. My musieliśmy dostać się z Puno w Peru do San Pedro de Atacama w Chile. W wersji pesymistycznej mogło to potrwać nawet CZTERY dni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)