Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Argentyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Argentyna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 grudnia 2010

Jak się przedostać z Cordoby do Santiago

Podczas pobytu w Ameryce Południowej musieliśmy się trochę poprzemieszczać. Ograniczyliśmy transport lotniczy do minimum, gdyż choć wygodny i szybki to jednak drogi. W związku z tym wybraliśmy transport autobusowy. Nie było wygodnie, nie było szybko, ale było ekonomiczniej. Ostatni odcinek z Cordoby do Santiago miał wyglądać tak samo. Na mapie odległość między tymi dwoma miastami nie wyglądała szczególnie imponująco – dzieliły nas tylko Andy. Ale my już wiemy, co to znaczy „jechać przez Andy” i nie bardzo chcieliśmy to powtórzyć. Dodatkowo całej trasy nie można było pokonać za jednym razem i konieczna była przesiadka w Mendozie. Przez to całkowita podróż byłaby jak papier toaletowy: długa, szara i do d..., a do tego niekoniecznie tania

poniedziałek, 29 listopada 2010

„Boskie Buenos”

Wygląda na to, że we wtapianiu się w tłum osiągnęliśmy wysoki poziom. Mnie w Buenos Aires pytano o drogę, a od Kamila Argentyńczycy chcieli kupować okulary z pobliskiego straganu. Może wynika to z dobrego kamuflażu? W pośpiechu przed wyjazdem Kamil nie zabrał swojego kapelusza i jako ochronę przed słońcem używał koszulki fantazyjnie zawiązanej na głowie. Przypominał tym samym bardziej Araba niż Latynosa, ale w Buenos nie takie rzeczy przechodzą... Tutejsi Latynosi bywają nawet... RUDZI!