Nie łatwo jest przedostać się z Peru do Chile. Droga ta wiedzie przez bezdroża i okupiona jest licznymi przesiadkami. My musieliśmy dostać się z Puno w Peru do San Pedro de Atacama w Chile. W wersji pesymistycznej mogło to potrwać nawet CZTERY dni.
sobota, 13 listopada 2010
piątek, 12 listopada 2010
Galeria zdjęć!
W odpowiedzi na liczne prośby zamieściliśmy dziś cztery galerie z naszego pobytu w Peru. Macie dwa dni na ich dokładne obejrzenie. My, tymczasem, lecimy na dworzec i mamy nadzieję dotrzeć w niedzielę do San Pedro de Atacama w Chile.
czwartek, 11 listopada 2010
Cusco cz. III czyli CUSCO
Ulicę, przy której znajduje się nasz hostel definiują dwa słowa: „kurczakowania” i „fryzjernia”. Chcąc wybrać się na coś do jedzenia, mamy wybór między Polleríą (czyli kurczakownią), Pollo Surem (kurczakiem południa), Super Pollo (super kurczakiem), itp. Oprócz tego na naszej ulicy dominują zakłady fryzjerskie. Co ciekawe, w Peru wszystkie ulice są tematyczne, tj. są ulice na których dominują „kurczakownie” i fryzjerzy, są ulice wyłącznie ze sprzętem kempingowym, ze strojami na bal przebierańców, lub ze sprzętem medycznym. Żeby jednak odejść od tej dygresji, pójdźmy dalej naszą wyjątkową ulicą, która prowadzi do centrum Cusco – dawnej inkaskiej stolicy.
środa, 10 listopada 2010
Inca Trail
Pokonaliśmy nasze słabości! Zrzuciliśmy boczki! Udało nam się przetrwać Inca Trail i dotrzeć na Machu Picchu. Nie było łatwo. Brakowało nam kondycji, doświadczenia w chodzeniu po górach, a przede wszystkim wiary w siebie.
wtorek, 9 listopada 2010
Odpoczynek po Inca Trailu
Po czterach dniach wędrówki dotarliśmy na Machu Picchu. Chodzenie po górach jest bardzo męczące, stąd też dzień dzisiejszy przeznaczyliśmy na odpoczynek. Na dowód naszego sukcesu kilka zdjęć. Kolejne wpisy niebawem.
Kamil
Kamil
czwartek, 4 listopada 2010
Cusco cz. II czyli Święta Dolina
Pewnie już cieszyliście się, że soroche zamknie nam usta na długo, niestety! Powracamy dziś ze zdwojoną siłą, aby zdawać relację z naszych kuskeńskich przygód (?? tym razem konkursu nie będzie, znaczki są za drogie).
poniedziałek, 1 listopada 2010
Cusco cz. I czyli soroche
Dziś ok. godziny 11:30 czasu peruwiańskiego (PET) wylądowaliśmy w Cusco. Zejście do lądowania zapewniło nam skok adrenaliny. Samolot wykonał kilka brawurowych manewrów między górami po czym pan pilot bezpiecznie posadził nas na płycie lotniska. Jupi! Wspólnie z Kamilem przyznaliśmy, że było to nasze najciekawsze lądowanie w życiu, a ja zostałam fanką pana pilota.
Subskrybuj:
Posty (Atom)