Nie łatwo jest przedostać się z Peru do Chile. Droga ta wiedzie przez bezdroża i okupiona jest licznymi przesiadkami. My musieliśmy dostać się z Puno w Peru do San Pedro de Atacama w Chile. W wersji pesymistycznej mogło to potrwać nawet CZTERY dni.
A było to tak:
Jedyne linie kursujące do San Pedro de Atacama, Tur-Bus, umożliwiają sprzedaż przez Internet, ale tylko Chilijczykom. Nam pozostawało jedynie obserwowanie jak wykupowano kolejne miejsca w NASZYM autobusie. Bilety dla nas mogliśmy kupić dopiero w Chile. Kiedy opuszczaliśmy Puno, na zaplanowany przez nas dzień pozostawało raptem pięć wolnych miejsc, na kolejny - zero, a dwa dni później - trzy. Tak więc ryzyko było duże.
Wsiedliśmy w nasz autobus z Puno do Tacny (przygranicznej peruwiańskiej miejscowości), podróż miała trwać 12 godzin. Trwała jednak 4 godziny krócej. Gdyby to nie był ostatni przystanek autobusu, pewnie pojechalibyśmy dalej. Na szczęście wysiedliśmy w odpowiednim miejscu. Tam czekał już taksówkarz, który zawiózł nas na inny dworzec, z którego odjeżdżały... taksówki do Chile. Kiedy tylko przekroczyliśmy próg dworca, posypały się propozycje przewiezienia nas przez granicę. Wybrany przez nas kierowca pomógł dopełnić wszelkich formalności i już po chwili mknęliśmy do przejścia granicznego. Procedury na granicy nie trwały długo, dzięki czemu już o godzinie 8 byliśmy na dworcu w Arice w Chile (planując podróż, zakładaliśmy przyjazd do Ariki na 14.00). Zaraz pobiegliśmy do kasy biletowej, gdzie nabyliśmy dwa z trzech ostatnich biletów na autobus do San Pedro de Atacama na dziś. Ruszamy za 3 i pół godziny!
Kamil
Kamil
Pełny ekran
To brzmi jak jakas ucieczka imigrantów przez granice ;p
OdpowiedzUsuńNa ostatnim zdjeciu(tym co macie legitymacje prasowe) Kamil wyszedł jak Hector z Troi xD
OdpowiedzUsuńNo i brawo :)
OdpowiedzUsuńTroche szczescia sie przydaje zawsze. Mam nadzieje, ze te 3,5 godziny czekania na autobus spedziliscie wysylajac do nas wszystkich pocztowki ;)
TAAk taak do wszystkich...:) hehhe
OdpowiedzUsuń@Bratr i Kamil:
OdpowiedzUsuńTo miało brzmieć jak ucieczka imigrantów, ale na pewno nasz wyjazd z Peru był zdecydowanie przyjemniejszy niż jakakolwiek ucieczka imigrantów, chociaż upchani w taksówce przy granicy czuliśmy się trochę "nielegalnie" ;P Ostatecznie i tak za szybko nam poszło i musieliśmy czekać 12 godzin na autobus... Dziś rano dotarliśmy na pustynię Atacama. :D