niedziela, 14 listopada 2010

Titi-caca

Naszym ostatnim celem w Peru była miejscowość Puno położona nad jeziorem Titicaca. I tym razem opcji dotarcia było wiele. Specjalnie dla turystów kursuje na tej trasie luksusowy pociąg, mknący z zawrotną prędkością ok. 30 km/h za jedyne 120 dolarów/os (niestety nie ma zniżek studenckich :(). Są także autobusy, którymi przemieszczają się na co dzień Peruwiańczycy, ale właściciel hostelu, w który mieszkaliśmy stwierdził, że są one dla nas zbyt egzotyczne. Ostatecznie więc daliśmy się namówić na tzw. autobus turystyczny, który po drodze zatrzymywać się w miał w ciekawych miejscach.

Dość mocno zaniżaliśmy średnią wieku i zdecydowaliśmy, że w podobny sposób zgodzimy się podróżować za co najmniej 40 lat. Brakowało nam potu i adrenaliny Inca Trailu. Niemniej jednak urzekł nas jeden kościół znajdujący się w zabitej dechami wiosce o nazwie Andahuaylillas, zbudowany na początku XVII wieku na fundamentach inkaskiej świątyni. Niestety popadł w ruinę, a rząd peruwiański nie chciał przeznaczyć ani sola na jego renowację. Na ratunek przyszły więc zagraniczne firmy.

Kolejnym przystankiem na trasie były ruiny dużego inkaskiego miasta, których zwiedzanie miało w sobie lekki dreszczyk emocji. Akurat w wiosce odbywał się protest ludności miejscowej. Natomiast muzeum w trzeciej miejscowości było tak pasjonujące jak "Śmierć w Wenecji" (od 35 sekundy).

Na szczęście mimo licznych atrakcji dotarliśmy do Puno. Nie zostaliśmy tam długo bo nie było po co. Najważniejsze atrakcje na jeziorze Titicaca, czyli wyspy Urów i wyspę Taquile, słynącą z najlepszych tkaczek świata, zwiedziliśmy drugiego dnia po przyjeździe.

Pływające wyspy Urów zrobione są z trzciny Totora. Podstawą każdej wyspy są zbite korzenie tej trzciny, dzięki nim wyspy unoszą się na wodzie. Na warstwie korzeni układana jest ściółka ze świeżo ściętej totory, a na niej budowane są domy z tego samego materiału. Obecnie wyspy niewiele mają wspólnego z prawdziwym życiem. Wszystko co widzimy tworzone jest dla turystów. Mimo to odwiedzenie takiego miejsca jest interesującym przeżyciem.

Dawno temu Titicaca była śródlądowym morzem i zajmowało obszar całego płaskowyżu peruwiańskiego. Obecnie jest znacznie mniejsze, ale mimo to wciąż pozostaje jednym z największych wysokogórskich jezior świata, i najwyżej położonym jeziorem żeglownym. Jezioro Titicaca jest podzielone między Peru i Boliwię. W związku z tym krąży tu pewien żart, że część Titi należy do Peru, a Caca (z hiszp. kupa) do Boliwii. Naturalnie Boliwijczycy twierdzą, że Caca należy do Peru.

Ania







Wyświetl większą mapę

2 komentarze:

  1. Ciekawe jak Saba zareagowałaby na taką milusią lamę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję - świetnie opisujecie wyprawę , mieć takiego przewodnika , to byłoby dopiero coś . Mam zamiar wyjechać w styczniu . Dodam , nie znając hiszpańskiego ani keczua
    język "wyzwolicieli" minimum
    Tyle pytań chciałbym Wam zadać . Pozdr Piotr

    OdpowiedzUsuń